12 Da Varsavia
In coda per entrare all’Iluzjon
di Tessa Capponi   

Share

Rzadko chodzę do kina. Nigdy nie byłam wielbicielką wielkiego czy małego ekranu, a zawsze wolałam tworzyć swoje długometrażowe fantazje, które dawały nieskończone możliwości zmian we własnej wyobraźni. Tu właśnie zaznacza się przewaga marzeni z otwartymi oczami; możesz być jednocześnie aktorem, reżysere, scenografem no i widzem własnej wyobrażni.

Koło naszego domu w Warszawie było małe kino, które przed 1989 nazywało się „Stolica“, potem zostało przemianowane na“Iluzjon“, kiedy stało się siedzibą Kinoteki Narodowej, a kilka lat temu ostatecznie je zamknięto. Było to kino starego typu z drewnianymi,nie do końca wygodnymi, fotelikami, gdzie praktycznie nie było latem wentylacji, a zimą szczękało się zębami z zimna, ale jednocześnie nagłośnienie cię nie ogłuszało, a ekran był ekranem, a nie atakującą cię trójwymiarową przestrzenią. W latach 80 filmy z zagranicy docierały z wieloletni opóźnieniem, jeżeli wogóle docierały, bo działanie cenzury były niezgłębionym absurdem. Pamiętam, że gdy pojawił się film Ryszarda Bugajskiego „Przesłuchanie“, w którym Krystyna Janda, w sposób niezwykle realistyczy, grała rolę biednej aktorki kabaretowej okrutnie torturowanej w najczarniejszym okresie reżymu stalinowskiego, to można go było tylko zobaczyć, na zakonpirowanch spotkaniach w domach znajomych, na kasetach VHS kompletnie wytartych od ciągłego używania. Każdego roku władze państwowe dawały pozwolenie na organizowanie dwutygodniowego festiwalu filmowego zwanego Konfrontacje gdzie prezentowano una tantum nowości z całego świata. Powiedzmy sobie szczerze, że selekcja była dosyć jednokierunkowa, a sprzedaż karnetów dla widzów bardzo ograniczona (stało się w kolejce dniami i nocami), ale zawsze była to możliwość zaczerpnięcia swierzego oddechu, pewna przestrzeń wolności, którą mogłeś wywalczyć poświęcając swój upór i swój czas. Dawne kino dla wczorajszych widzów.

Traduzione:

 Al cinema vado raramente. Non sono mai stata un’appassionata del grande o anche del piccolo schermo, preferendo da sempre creare lungometraggi personali  che danno infinite possibilita‘ di cambiamento nell‘ ambito della mia immaginazione.
Questo e‘ il vantaggio di sognare ad occhi aperti : ti ritrovi ad essere contemporaneamente attore, regista, scenografo e spettatore delle proprie fantasie.
Sotto casa a Varsavia c’era un piccolo cinema che prima dell’89 si chiamava Stolica ( Capitale) e che  poi  venne ribattezzato Iluzjon ( Illusione) diventando la sede della Cineteca Nazionale, un paio d’anni fa e‘ stato chiuso definitivamente. Era un cinema vecchio stampo  dove le poltroncine di legno non erano proprio comode, dove  la ventilazione d‘estate era praticamente inesistente e d’inverno si crepava di freddo, ma  dove l’audio era audio e non ti assordava e lo schermo era schermo e non ti sferrava degli attacchi in tridimensionale.
Negli anni 80  i film dall’estero  arrivavano con anni di ritardo, se arrivavano, dato che il sistema di censura  era implacabile nella sua  assurdita‘. Ricordo che quando  il regista Ryszard Bugajski rilascio‘ un suo film intitolato“ Przesłuchanie“ (L’interrogatorio), in cui  Krystyna Janda, in modo estremamente realistico, ricreava la figura di una povera attrice di cabaret torturata senza pieta‘ durante gli anni piu‘ bui del regime stalinista, lo si andava a vedere  a casa di amici, invitati in modo cospiratorio, facendo girare una cassetta VHS  consumata dal troppo uso.
Ogni anno , per due settimane, il potere politico dava il permesso di organizzare un festival cinematografico che si chiamava „ Konfrontacje“  dove venivano fatti vedere, una tantum, le novita‘ cinematografiche di tutto il mondo. Parliamoci chiaro, la selezione era unilaterale e la vendita dei carnet per gli spettatori assolutamente circoscritta ( si stava in coda per giorni e notti) ma era pur sempre una possibilita‘, una boccata d’aria fresca, uno spazio prezioso che ti eri conquistato  con il tuo tempo e la tua ostinazione. Un cinema di altri tempi per spettatori di ieri.

 

Share