21 Da Varsavia
Una carpa in vasca da bagno
di Tessa Capponi   

Share

 

„Sądzę że doszłam już do ostatniego stadium alkoholizmu” – powiedziałam do męża wchodząc do kuchni pewnego mroźnego poranka pod koniec grudnia. „Rozumiem – odpowiedział nie speszony – widzisz już słynne białe myszki ?”. „Myszki nie – ciągnęłam lekko poirytowana jego spokojem – ale ryby tak, jedna pływa w naszej wannie”. Jakub wybuchnął śmiechem – „nie jesteś jeszcze skończoną alkoholiczką, to jest nasza wigilijna wieczerza , zgrabny karp, którego po wypatroszeniu przygotuję według przepisu mego ojca”. „Zgrabny” karp i ja przypatrywaliśmy się sobie krzywym okiem przez kilka następnych dni, gdy klnąc w żywy kamień myłam się, po kawałku, w umywalce podczas gdy on dostojnie pływał w wannie. Mnie karpie nigdy wcześniej nie smakowały bo zalatują mułem i są pełne diabelskich ości, z tych co ci pozostają wbite w gardło po jedzeniu i bolą jak cholera. Pocieszałam się myślą, że przecież będzie to tylko jedno z licznych dań rybnych przewidzianych na ten wieczór i będę mogła najeść się wspaniałymi śledziami, ale kiedy w wigilijny wieczór, mój kompan z łazienki wjechał na stół pięknie przypieczony w piekarniku, pachnący tymiankiem, pławiący się w gęstej śmietanie i otoczony małymi i przysmażonymi na złoto pieczareczkami, to ofiarował mi porcję tak szczególnych i niezapomnianych emocji gastronomicznych, że od tej pory zaczęłam darzyć go szacunkiem.

 

Traduzione:

„Credo di essere arrivata all'ultimo stadio dell'alcolismo” - dissi a Jakub entrando in cucina  una fredda mattina di fine dicembre. „ Capisco-rispose imperturbabile- vedi i famosi sorci verdi” „ Sorci no -ripresi ,leggermente irritata dalla sua calma- ma pesci si, ce n'e' uno nella vasca da bagno” . Scoppio' a ridere „ non sei completamente alcolizzata , quella e' la nostra cena di Vigilia, una bella carpa che ha bisogno di spurgarsi, la preparero' secondo la ricetta di mio padre”. La „bella” carpa ed io ci guardammo in cagnesco per un paio di giorni, mentre  mi lavavo a pezzetti, moccolando, nel lavandino e lei regalmente nuotava nella vasca. A me le carpe non sono mai piaciute, sanno di fango e sono piene di diaboliche lische, di quelle che ti rimangono in gola e fanno male. Mi consolavo pensando che sarebbe stato solo uno dei piatti di pesce previsti, e che mi sarei potuta abboffare di ottime aringhe, ma quando la mia compagna di bagno  arrivo' in tavola la sera di Vigilia arrostita in forno, profumata di timo, grondante di  densissima panna acida e circondata da piccoli champignon dorati mi diede un'emozione  gastronomica unica, indimenticabile, che incuteva rispetto.

CARPA ARROSTO CON CHAMPIGNON
per 6-8 persone
1 carpa di circa 1,5-2 kg,  600 gr di champignon ( piccoli), 300 gr di panna acida densa, 1 mazzetto di prezzemolo, 2 cucchiaini di sale, 2 cucchiaini di timo, pepe,100 gr di burro.
La carpa (dopo essere stata spurgata) va pulita delle interiora, levati gli occhi e squamata. L'interno lo si strofina col sale e col timo e un po' di pepe. Si mette la carpa in una teglia e la si copre con un pezzo di carta stagnola  ben unta di burro. La teglia si mette in forno a 250  C per 45 minuti. Nel frattempo si preparano i funghi che , dopo essere stati puliti vanno soffritti nel burro caldissimo per pochi minuti, in modo da dorarsi ma non buttare acqua, vanno poi  leggermente salati e tenuti da parte in caldo. Quando il pesce e' cotto, levare la teglia sistemare i funghi attorno e rimettere in forno per un paio di minuti. Prima di mandare in tavola irrorare di panna acida e cospargere di prezzemolo tritato.

Share